Bożena Ratter: Wrogiem numer jeden musi być i jest: komunizm własnego narodu
data:09 lutego 2018     Redaktor: agalaura

„Tylko Polacy, naoczni świadkowie holocaustu, którzy sami od pierwszego dnia wojny byli ofiarami hitlerowskiego terroru, są w stanie zrozumieć poczucie zagrożenie ocalałych Żydów, którzy powrócili dziś do swojej Ziemi Obiecanej. Znaczna część mieszkańców Izraela pochodzi z Polski, ukazuje się tam dziennik „Kultura” i inne polskie wydawnictwa znajdują odbiorców” – pisał Szymon Wiesenthal w 1988 roku.

 
 
 
Szymon Wiesenthal, polski Żyd z miasteczka Buczacz, gdzie „jako Żyd nie należałem do mniejszości, gdzie człowiek czuł się dumny ze swego żydowskiego pochodzenia”. Cudem ocalały więzień kilku obozów koncentracyjnych, znany światu niezłomny „łowca nazistów”. A co wydarzyło się później?
 
„Gdy padła „komuna” świat miał już podawaną do wierzenia wersję „przedsiębiorstwa holocaust” o zagładzie Żydów. Chodziło o to, aby tę bajkę zaszczepić Polakom. Już w 1994  r. próbowano ich edukować, iż  to żołnierze AK podczas Powstania Warszawskiego mordowali Żydów (propaganda Michała Cichego). Światu Powstanie Warszawskie było przez Żydów przedstawione jako powstanie w getcie żydowskim. Chodziło o to, aby wiadomość o naszym polskim Powstaniu Warszawskim nie wydostała się poza granice. I sukcesywnie, propagandowo zaczęto Polakom wpajać „pedagogikę  wstydu”. Wymyślono hucpę z Jedwabnem mimo stanowiska m.in. prof. Tomasza Strzembosza, który zanegował książkę Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”, fałszerza, nie historyka. Od Jedwabnego zaczęło się grillowanie Polaków. My Polacy mieliśmy uwierzyć, że jesteśmy współwinni zagładzie i ten „fakt” był głoszony w świecie. Stąd teraz bunt Żydów, że to się nie udało. A za kłamstwo Jedwabieńskie odpowiedzialne są władze. Na wniosek jednego rabina wstrzymano ekshumacje, choć paragraf 210 Kodeksu Karnego nakazuje ją wykonać w przypadku zbrodni. Prawo żydowskie również to mówi, religia żydowska mówi: prawo Izraela nakazuje ekshumację. Niestety, te 30 lat pedagogiki wstydu ludzie mają gdzieś zaszczepione, uwierzyli? Czy z niewiedzy?
 
Prowadzę badania historyczne w sprawie żydowskiej od 30 lat, wykładam, publikuję. Miałam wykłady na wielu uniwersytetach w USA, gdy nikt Grossa nie znał, a w Polsce nie istnieję.  Mówi się, że w średniowieczu książki były na indeksie, dziś jest XXI wiek a moje książki są nadal na indeksie. A jak wydałam książkę w języku angielskim? Rosjanin zaproponował wydanie, jak powiedział „dla dobrego imienia Polski” – opowiada dr Ewa Kurek. Klara Mirska, która zbierała materiały dla archiwum napisała w 1981r.: Polacy są narodem dziwnym, porywczym, ale nie wyobrażam sobie innego narodu, który ma tyle aniołów, tylu ludzi szlachetnych, tylu gotowych poświecić swoje życie dla innych. Polityka historyczna władz prowadzi do tego, żeby skundlić naród i udowadniać światu, że nie jesteśmy wielbłądami.
 
A dlaczego tak się dzieje? Tyle hańbiących, antypolskich wystąpień naszych rodaków, byłego prezydenta Warszawy, byłego premiera, specjalisty od powodzi, polityków z rodowodem PZPR, publicystów, dziennikarzy tylko po to, by przypodobać się Niemcom i marksizmowi kulturowemu, czyli mutacji bolszewizmu. Tylu z nas  tej propagandzie uwierzyło. Józef Mackiewicz pisał 70 lat temu:
 
„Bolszewicy reprezentują wobec nas element, który wydobywa z Polski maksymalną chęć pójścia w niewolę. Stoimy wobec tragicznego paradoksu, gdzie cały naród, naród miłujący wolność, żywotny, silny, o wspaniałej tradycji i pięknej kulturze, naród, który przez pięć lat walczy i krwawi z niezrównanym bohaterstwem o własną niepodległość, czyni jednocześnie wszelkie wysiłki ku temu, ażeby... pójść w niewolę. W tym kierunku zjednoczyły się wszystkie złe siły, wszystkie wypadkowe błędy, począwszy od naszego Rządu i propagandy oficjalnej, poprzez środowiska intelektualne, aż do najniższych warstw i szeptanej na ucho propagandy nieoficjalnej, w jakiś fatalny kompleks bez wyjścia, ponurą zmowę, kłębowisko zła”.
 
A jak oceniał efekt zniewolenia  państwa Jan Tomasz Gross  (tenże sam) 30 lat temu?
 
„Zaiste dziwny obraz ukazuje się naszym oczom. Obraz państwa, którego urzędnicy działają nie tyle w myśl norm prawnych czy biurokratycznych zasad albo partyjnych nakazów, ale wedle osobistych antypatii i chęci zaspokojenia własnych potrzeb. Jest to jakby zinstytucjonalizowany system prywaty raczej niż służby publicznej - teza, zdawałoby się, ryzykowna szczególnie w odniesieniu do państwa sowieckiego, ale o dowody, jak widzieliśmy, nie trudno Otóż w potocznie przyjętym rozumieniu natury totalitaryzmu, jednostka ludzka w ustroju totalitarnym traci swą odrębność i zostaje podporządkowana molochowi państwa. Sfera publiczna i prywatna przestają być rozdzielone w tym sensie, że prerogatywą państwa jest rozstrzyganie także i o sprawach najintymniejszych. Jednostka jest instrumentem, którym buduje się los zbiorowości. Następuje upaństwowienie sfery prywatnej.
 
Zwróćmy uwagę, że owo przeniknięcie państwa do sfery prywatnej dokonuje się w totalitaryzmie poprzez donosicielstwo. Dlatego między innymi Aleksander Wat pisał, że terror musi się opierać na ludziach, a nie wymyślnych kamerach czy aparatach podsłuchowych. Tak zwani „seksoci”, czyli tajni współpracownicy, to podstawa totalitaryzmu. Na czym jednak polega owa obezwładniająca skuteczność donosicielstwa? Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w dopiero co przytoczonych cytatach. Otóż paradoks donosicielstwa polega na tym, że w jego rezultacie nie tylko państwo uzyskuje jakieś informacje, ale i obywatel uzyskuje dostęp i możliwość wykorzystania państwa do załatwienia swoich spraw prywatnych”.
 
Adam Michnik potępił Józefa Mackiewicza, zakneblował mu usta na lata, by nie mógł nas uprzedzić o dzisiejszych naszych problemach:
 
„Komunizm - jako zarazę światową - można zwalczyć tylko w jeden sposób. Gdy ci, którzy go chcą obalić naprawdę, uznają, że wrogiem numer jeden musi być i jest: komunizm własnego narodu. Który zwalczać należy: „mieczem, nożem, karabinem” (jak to odradza nam czynić Sołżenicyn). A nie obarczać winą obcych. Ani czekać na pomoc obcych. Ani czekać na proces moralnego „odrodzenia” państw komunistycznych. Bo to może nie nastąpić nigdy. Praktyka minionych sześćdziesięciu lat zdaje się nas pouczać, że następuje raczej proces odwrotny: nie wewnętrznego przeobrażenia komunizmu, lecz zewnętrznej ekspansji komunizmu” (Józef Mackiewicz).
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.